Dla łasuchów − batony z granoli

Śmieciowe, wysoko przetworzone jedzenie wcześniej czy później odciska się piętnem i na sylwetce, i na twarzy. U osób o dobrych genach pewnie później, co wcale nie zmienia faktu, że podstawą zdrowia i urody jest wartościowa dieta. Jeżeli chcemy zachować młodość na dłużej, musimy przywiązywać wagę do tego, czym karmimy swoje ciało…

Jedną z najbardziej zgubnych pokus tego świata są, jak wiadomo, słodycze. W tych sklepowych wprost roi się od cukrów prostych, niezdrowych tłuszczów i konserwantów, te domowe często są niewiele lepsze. Jedne i drugie gwałtownie podnoszą poziom glukozy we krwi, lubią odkładać się w talii, udach czy biodrach (jakby nie mogły w biuście…), a na dodatek psują zęby. Zdecydowanie lepiej ich nie jeść. Czy to znaczy, że zdrowe są jedynie wytrawne dania? Na szczęście dla łasuchów aż tak źle nie jest. Domowe słodkości mogą być wartościową przekąską. Wystarczy tylko zmienić nawyki: sięgnąć po produkty z pełnego ziarna, zrezygnować ze sztucznie utwardzanych tłuszczów roślinnych i proszku do pieczenia, a cukier zastąpić np. ksylitolem, który ma niski indeks glikemiczny.

Moim ulubionym wypiekiem są batony z granoli. Przeważnie jem je na podwieczorek przed intensywnym treningiem, bo zapewniają solidną dawkę energii.

 

 

Składniki:

  • 200 g płatków owsianych
  • 50 g otrąb owsianych
  • 150 g orzechów (ja zawsze łączę włoskie i laskowe)
  • 150 g suszonych owoców (zwykle mieszam żurawinę, śliwki, morele i mango)
  • 50 g pestek słonecznika i dyni (polecam gotową mieszankę z Rossmanna, wzbogaconą o orzeszki pinii)
  • opcjonalnie płatki (nie wiórki) kokosowe
  • łyżeczka cynamonu
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • ćwierć łyżeczki kardamonu
  • 2 łyżki ksylitolu
  • opcjonalnie: 2 łyżki miodu
  • 200 ml mleka (ja używam mleka roślinnego, przeważnie z orzechów nerkowca)
  • 100 ml wody
  • jajko

 

Przygotowanie:

  1. Zaczynam od zrobienia mleka z nerkowca (nie jest ono niezbędnym składnikiem batonów z granoli, zatem można ten etap pominąć i użyć mleka krowiego). 60 g orzechów zalewam chłodną przegotowaną wodą w stosunku 1:1 i odstawiam na 6 godzin do lodówki. Potem dolewam kolejną porcję wody (by dopełnić do 200 ml) i wszystko traktuję blenderem. Nie potrzebuję klarownego płynu, dlatego nie bawię się w przecedzanie.
  2. Do 200 ml mleka dodaję 100 ml wody i ksylitol (można dodać też miód − batony będą wtedy słodsze i bardziej zbite). Podgrzewam. Gdy płyn przestygnie, wlewam do niego rozbełtane jajko.
  3. Łączę płatki, otręby, orzechy, owoce i nasiona z przyprawami. Dolewam przestudzone mleko z wodą i jajkiem. Dokładnie mieszam wszystkie składniki.
  4. Masę wykładam na blachę pokrytą pergaminem. Trzeba dociskać łyżką albo ręką, żeby powstała zwarta całość.
  5. Piekę w temperaturze 170°C z włączonym termoobiegiem przez ok. 40 minut. Ważne, by granoli nie przypalić, bo może być gorzka. Najlepiej na pierwsze pół godziny pieczenia przykryć ciasto pergaminem.
  6. Granolę kroję na mniejsze kawałki − ostrym nożem − dopiero wtedy, gdy dobrze wystygnie (można ją przedtem schłodzić w lodówce), bo na ciepło bardzo się kruszy.

Tak przyrządzona granola nie jest zbyt słodka. Osoby lubiące słodkości powinny dodać więcej suszonych owoców i/lub więcej ksylitolu albo miodu.

 

DAR_9782b_1

 

Zazwyczaj przygotowuję podwójną porcję granoli (jak już gotować, to na całego). Kroję, owijam w folię aluminiową i ładuję do zamrażalnika. Granola po rozmrożeniu jest równie smaczna, choć zdecydowanie mniej chrupka i zwarta − może się kruszyć. Cóż…, hurtowa pani domu, trzymająca w garści zdecydowanie za dużo sroczych ogonów, musi czasem iść na kompromis. Czasem ;)

Koniecznie dajcie znać, czy Wam smakowało!

 

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, Małgorzata Magenta-Siemiaszko; kadrowanie: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 


Bardzo się napracowałam tworząc ten wpis. Teraz kolej na Ciebie, drogi Czytelniku. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli skomentujesz moje słowa albo dopowiesz coś od siebie. Zależy mi na poznaniu Twojego zdania – na poznaniu Ciebie.

  • Jeśli masz inny punkt widzenia, wyraź go w komentarzu.
  • Jeśli tekst Ci się podoba, podziel się nim ze znajomymi.
  • Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na Facebooku.

Rozgość się u mnie :))


.

 

(Przeczytano 403 razy)

Comments

  1. Ewa

    Zachęcona apetycznymi zdjęciami upiekłam w niedzielę. Przepis jest świetny, prosty, nie wymaga dużego nakładu pracy, a batony wyszły pyszne, bardzo pożywne i szybko znikają :) Granolę piekłam po raz pierwszy, w proporcjach na półtorej porcji, i trochę poeksperymentowałam, zamieniłam płatki owsiane na zbożowe, dodałam migdały, rodzynki, trochę więcej mleka z nerkowca i wody, cynamonu, łyżkę miodu, dwa jajka, chciałam, żeby wyszły sklejone i lekko zbite. Po połączeniu składników, odczekałam chwilę, żeby płatki się nieco rozmiękczyły i połączyły w jednolitą masę, przed wyłożeniem na blachę, niestety przez to straciły na kruchości. Piekłam bez termoobiegu przez lekko ponad godzinę, myślę, że za długo, ale mimo to są bardzo smaczne, jednolite, i można się od nich uzależnić :)
    BARDZO DZIĘKUJĘ za przepisy (mleko z nerkowca pychota), następnym razem upiekę bez modyfikacji, chociaż jako baza do inspiracji jest naprawdę fajny do wykorzystania. W kolejnej wersji planuję płatki jęczmienne. Te batony zapakowane w pergamin, zabiorę jako przekąskę do pracy, przed treningiem, ale przede wszystkim na weekendowe wycieczki plenerowe, rowerowe i wyprawy w góry, bardzo się przyda :)

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Ewo, cieszę się, że mój przepis Cię zainspirował do eksperymentów kulinarnych. Jestem bardzo ZA eksperymentowaniem. Dziękuję, że się dzielisz, bo chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń, by jeszcze ulepszyć recepturę. Miód jest dobrym pomysłem :) Pozdrawiam!

      Reply
  2. Aga

    Robiłam podobne kiedyś, z przepisu N. Lawson. Tylko że tamte były stanowczo za słodkie. Muszę spróbować tych;)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *