Oswajanie panterki ;-)

Przede mną karkołomne zadanie. Powinnam dopisać filozofię do swojej stylizacji, bo tak każe stary blogerski obyczaj. W takich chwilach chyba każda początkująca blogerka dochodzi do wniosku, że ubrania dużo fajniej się nosi niż opisuje ;‑) Skoro jednak było A, będzie także i B, ale cudów się po tym wpisie nie spodziewajcie. Lepiej skupcie się na obrazkach ;‑P

 

DSC_0788_bbb_czyste

DSC_0794_czyste

 

W tej stylizacji wszystko zaczęło się od rajstop. Nieoczywista, czarno-szara panterka uśmiechnęła się do mnie którejś jesieni w Calzedonii. Przepadłam z kretesem. Nie wiem, czy moja słabość do panterki nie świadczy przypadkiem o wrodzonej skłonności do kiczu. Faktem jest, że mam w swej przepastnej szafie cętkowane spodnie, legginsy, rękawiczki, futrzany szal, płaszczyk, sweter (obawiam się, że niejeden…), sukienkę, kapelusz nawet… Mierną pociechę stanowi fakt, że nie każda panterka podnosi mi ciśnienie. Niemniej wielość ubrań z panterkowym printem może budzić mniej lub bardziej uzasadnione obawy. Zwłaszcza że w szafie mej jedenastoletniej latorośli również roi się od panterki. Latorośl kilka dni temu ustroiła się w ten uroczy skądinąd wzorek niemalże od stóp do głów. I nie był to – wbrew pozorom – efekt zamierzony. Miała na sobie legginsy w odcieniach brązu i beżu, czerwono-czarną bluzę z kapturem (jako dodatkowe ocieplenie pod kurtką, z tym że kurtka została z grzbietu zdjęta, a bluza przypadkiem się uchowała…); na głowie latorośli spoczywała czapeczka – dla odmiany beżowo-czarna… Jedynie buty, jakimś dziwnym trafem doprawdy, były pozbawione cętek. Przyznam, że na ten widok opadła mi szczęka! Moja stylizacja nie jest aż tak awangardowa (nie będę dziewczynie konkurencji robić, ha ha…).

 

DSC_0837

 

Podsumowując: rajstopy się kusząco uśmiechnęły ze sklepowej półki, a ja wdzięcznie uległam pokusie. W domu się okazało, że kolejne zakupy są absolutnie niezbędne… Wnikliwy przegląd garderoby wykazał brak odpowiedniej sukienki. Ups… Chyba każdy przyzna, że nie sposób paradować po mieście wyłącznie w rajstopach, nawet tych najpiękniejszych w świecie. Rozpoczęłam więc żmudne polowanie na sukienkę (przy okazji nakupowałam oczywiście górę ciuchów, ale to już całkiem inna historia). Wiedziałam, że sukienka ma być czarna i niezobowiązująca i że ma sięgać do połowy uda (żeby wyeksponować tę nieszczęsną panterkę). Niby wymagania niewielkie, a jednak było ciężko. Trafiały mi się sukienki za długie albo za krótkie, za sztywne albo za bardzo eleganckie. Albo zwyczajnie nudne. „Szukajcie, a znajdziecie” głosi pewna Księga i chyba prawdę głosi, bo w końcu znalazłam. Trafiłam na nią w ciucholandzie. Jest niemal idealna: czarna, z cienkiej, miękkiej dzianiny, która się nie odkształca i nie mechaci, z krótkim przodem wprost proszącym się o panterkę i tyłem na tyle długim, że nikt nie posądzi statecznej matki o obrazę moralności ;-P Mogłaby mieć odrobinę głębszy dekolt i eksponować talię, a nie miejsce tuż pod biustem, gdzie jest jednak zdecydowanie grubiej… Te drobne w gruncie rzeczy braki sukience wybaczyłam. Wspaniałomyślnie.

 

DSC_0805_czyste

 

Sukienka jest sygnowana metką Zary. Koronka u dołu i przy rękawach to wynik mojej rozpasanej inwencji twórczej. Filcowy kwiat z przewagą szarości, tak przyjemnie korespondujący z szarymi cętkami na rajstopach, wypatrzyłam na Allegro. Reszta biżuterii jest utrzymana w srebrnej kolorystyce. Buty dobrałam czarne (chciałam sobie optycznie wydłużyć nogi, żeby wyglądały szczuplej, rzecz jasna). I co, lubicie panterkę?

 

buty – Ryłko

sukienka – Zara

rajstopy – Calzedonia

kolczyki i czarna bransoletka – wyrób własny

filcowy kwiat – Allegro (niestety, nie pamiętam nazwy twórcy)

srebrne bransolety i pierścionki – Warmet i Rytosztuka (Allegro)

DSC_0779_gład

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko

kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

 

(Przeczytano 389 razy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *