Pieczona makrela

Uwielbiam ryby. Wśród moich ulubieńców znajdują się łosoś, pstrąg i lin (i oczywiście węgorz, ale w Warszawie zdobycie surowego węgorza graniczy z cudem). O zaletach ich spożywania nie będę się rozpisywać, bo to oczywiste oczywistości. Dziś postanowiłam poszerzyć swój kulinarny repertuar. Wybór padł na makrelę.

 

DSC_8_obrobka

 

To tłusta ryba morska, bogata w wielonienasycone kwasy tłuszczowe Omega-3, które wspomagają pracę serca, mózgu i stawów, wzmacniają kości, podnoszą odporność organizmu i mają działanie przeciwzapalne. Makrela dostarcza też najwyższej jakości białka, cennych pierwiastków: potasu, fosforu, magnezu i żelaza oraz mnóstwa witamin (po szczegóły odsyłam do artykułu poświęconego tej rybie http://www.zdrowieinatura24.pl/poczciwamakrela_414_0.html).

 

DSC_2

 

Nigdy wcześniej nie przyrządzałam makreli (znałam ją tylko w wersji wędzonej), sięgnęłam więc po pomoc wujaszka Google. Na hasło „pieczona makrela” wyskoczyło mrowie przepisów. Poczytałam, odsiałam te w mojej ocenie nie do końca udane i znalazłam swój sposób na makrelę.

Zwiedzanie kulinarnej strony Internetu nasunęło mi też pewną refleksję. Po co do tłustej ryby dodawać masło?? Niektórzy odpowiedzą mi pewnie, że dla smaku, uważam jednak, że makrela jest wystarczająco smaczna bez dodatku zwierzęcego tłuszczu…

 

DSC_7_obrobka_jas

 

Składniki:

  • surowa makrela (lub makrele – w zależności od liczby biesiadników)
  • cytryna (lub cytryny – mniej więcej po pół na rybę plus kilka plastrów do dekoracji)
  • natka pietruszki w ilościach hurtowych
  • kilka ząbków czosnku
  • sól
  • pieprz

Ja dodałam jeszcze swoją ulubioną przyprawę pomidorowo-czosnkową z czarnuszką (to ten czerwony kolor tak mnie zniewala ;‑).

 

Przygotowanie:

  1. Ryby umyć i wypatroszyć (bez odcinania łbów). Osuszyć papierowym ręcznikiem i ponacinać z obu stron, zachowując między nacięciami kilkucentymetrowe odstępy. Skrobanie można sobie darować, bo makrela nie ma łusek.
  2. Ułożyć makrele w naczyniu do pieczenia, polać obficie sokiem z cytryny, posypać solą i przyprawami – z obu stron.
  3. Do rybich brzuchów włożyć natkę pietruszki. Duuuużo natki. Nie tylko ładnie to wygląda, lecz także nadaje rybie smak. Na wierzch położyć czosnek wyciśnięty przez praskę i plastry cytryny.
  4. Odstawić ryby na pół godziny, żeby przeszły zapachem przypraw, a potem piec je w temperaturze 200° C przez ok. 30–35 minut (z termoobiegiem).

Palce lizać!

 

DSC_3_obrobka2

DSC_5b

DSC_6_obrobka

 

Makrelę zaserwowałam z sałatką z mojej ulubionej sałaty dębowej, pomidorków koktajlowych i papryki. Zarówno mąż, jak i dzieci wsuwali aż im się uszy trzęsły.

Nie masz pomysłu na niedzielny obiad?

Zrób pieczoną makrelę!

 

DSC_1_obrobka

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, Małgorzata Magenta-Siemiaszko

kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

 

(Przeczytano 437 razy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *