W barwach jesieni

Za oknem kolejna zmiana dekoracji… Lato minęło jak sen i lada moment będę musiała wydobyć ciepłe ubrania z pomieszczenia szumnie zwanego garderobą (a dopiero co je chowałam!). Nie jest to bynajmniej operacja łatwa i przyjemna, bo garderoba przestrzennością nie grzeszy. „Wydobycie” oznacza:

  • wywleczenie wszystkich aktualnie noszonych ciuchów, butów i torebek na środek przedpokoju,
  • dokopanie się do dwóch pokaźnych pudeł z ubraniami na sezon jesienno-zimowy,
  • wybebeszanie pudeł – co zawsze kończy się totalnym zagraceniem mieszkania, histerią, wkurwem i dezintegracją psychiczną, a także solennymi obietnicami, że już nigdy, przenigdy nie kupię sobie nic do ubrania,
  • odłowienie ubrań i akcesoriów do schowania, upchnięcie ich w pudłach (co wcale nie jest proste, bo ubrania zdają się bezwstydnie mnożyć, korzystając z emocjonalnego rozchwiania właścicielki),
  • zainstalowanie pudeł w garderobie,
  • ustawienie rozlicznych pudełek z butami w taki sposób, by można się było do nich w każdej chwili dostać,
  • uporządkowanie torebek,
  • rozwieszenie ubrań, których zawsze jest zdecydowanie więcej niż wieszaków,
  • zasilenie pojemników PCK nietrafionymi zakupami z poprzedniego sezonu,
  • doprowadzenie mieszkania do stanu względnej używalności.

Po tych zabiegach moja garderoba lśni. Ja wręcz przeciwnie…

Też tak macie podczas sezonowej zmiany warty??

 

DSC_6613_wyr_ob2

 

Na samą myśl o czekających mnie „przyjemnościach” odczuwam garderobianą niemoc. Wszechogarniającą. Gdzieś na dnie mego jestestwa czai się pokusa, by zignorować sezon jesienno‑zimowy i zostać zimnolubnym morsem. Dlaczego nie? Skoro można pływać w lodowatej wodzie, można też pomykać przez śniegi w skąpych sandałkach! Ogromnie żałuję, że mój wewnętrzny piecyk nie jest przewidziany na takie fanaberie – mors w moim wykonaniu miałby fioletowe usta i odmrożone kończyny; wszystkie cztery…

 

DSC_6721_ob2aa

DSC_6709_obr1_delight_betterQ

DSC_6613_OK_biel

 

W swej naiwności liczę na długą i skąpaną w słońcu złotą polską jesień, która opóźni nieuchronny garderobiany huragan. Dzisiejsza stylizacja – dość dla mnie nietypowa, bo ze spodniami – jest przewidziana na ciepły wrześniowy dzień. Oby takich dni było w najbliższych miesiącach jak najwięcej!

 

DSC_6754_OK2_ob2

 

Tak sobie oswajam tę jesień, bo szczerze mówiąc niespecjalnie za nią przepadam. Dostrzegam wprawdzie jej piękno i doceniam atrybuty (zwłaszcza grzyby i orzechy), ale mój zachwyt studzi jakże bliska perspektywa zimy…

 

DSC_6586_1b

DSC_6688_ob1azdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

sweter – Bialcon

top – Intimissimi

spodnie – River Island

buty – Bronx

biżuteria – wyrób własny

 

 

 

(Przeczytano 244 razy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *