Trio doskonałe

Jakiś czas temu znajomy rzucił we mnie radą:

Mogłabyś na tym swoim blogu dodać zakładkę „Mężczyzna”. Pisać o seksie, układach damsko-męskich. Coś by się w końcu zaczęło dziać!

Mogłabym? A co ja, nieszczęsna, wiem o facetach?? Ten sam mąż od lat już niemal piętnastu, w dodatku nietypowy. Zakupy robi, dzieci ogarnia, w kuchni nie dostaje Alzheimera i doskonale pamięta, gdzie trzymamy sztućce. Za innymi babami się nie ogląda, a jeśli nawet, to na tyle dyskretnie, że ja nic o tym nie wiem. Uparty jest jak osioł, to prawda, i na każdy temat ma własne zdanie (w 99% odmienne od mojego oczywiście…), ale rozterek większych nie przysparza. Nie podzielę się jednak receptą na udany związek. D. trafił mi się dzikim fuksem. Jak ślepej kurze ziarno. I – zdaniem mojego kolegi – wytrzymał ze mną tak długo tylko dlatego, że ja rzadko bywam w domu. Może. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że kolega nie ma pełnych danych na temat moich wad i zalet, zwłaszcza tych zarezerwowanych dla współmałżonka :‑P

Seks? Owszem, uprawiam. W sytuacji intymnej…

Dlatego nie będzie dziś o seksie. Będzie o barwie. Zainteresowanych jesiennym odcieniem żółci zapraszam do dalszej części wpisu. Całej reszcie serdecznie dziękuję za uwagę ;‑)

 

18_DAR_4670_jj

23_DAR_4659

25_DAR_4633_j

23_DAR_4635c_j

 

Przez całe lata sądziłam, że żółty nie jest kolorem dla mnie. Jakoś na początku liceum – czyli w strasznie zamierzchłych czasach ;‑) – nieopatrznie porwałam się na zakup żółtego golfu. Dzienne światło obnażyło przykrą prawdę: moja alabastrowa cera obleczona w jaskrawą żółć nabierała odcienia niepokojąco bliskiego zieleni… Golfik popadł w niełaskę, a wraz z nim żółta barwa. Uznałam, że to opcja dla śniadych brunetek i nawet nie zerkałam w stronę żółtych ubrań. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że problem nie leży w kolorze jako takim, bo żółć może mieć różne oblicza. Do mojej karnacji najbardziej pasuje ta przełamana kroplą brązu albo beżu – trochę zbliżona do jesiennych liści. Z czym ją nosić? Możliwości jest wiele. Czekoladowy brąz, ciemne odcienie szarości, czerń, beż, a nawet fiolet i granat.

 

1

DAR_4660b

 

Dziś przedstawiam kombinację żółci, szarości i czerni – wyrazistą i energetyzującą, w sam raz na jesienną chandrę. W symbolice barw żółty jest kolorem słońca i radości, aktywizuje miłe wspomnienia, kreatywność i twórcze myślenie, a nawet przyspiesza metabolizm (o!). Praktyczna, solidna szarość idealnie komponuje się z każdym żywym kolorem, jest więc dla żółci doskonałym tłem. Czerń dodaje elegancji i powagi.

W aktualnie nam panującym sezonie jesienno-zimowym na sklepowych półkach jest sporo żółci – zarówno na ubraniach, jak i akcesoriach. Warto wypróbować na sobie ten kolor!

 

16_DAR_4675jj

2

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

kurtka, torebka i bransoletki – Solar

tunika i botki – New Look

legginsy – Vero Moda

zegarek  Parfois

pasek  no name (second hand)

kolczyki – wyrób własny

 


Bardzo się napracowałam tworząc ten wpis. Teraz kolej na Ciebie, drogi Czytelniku. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli skomentujesz moje słowa albo dopowiesz coś od siebie. Zależy mi na poznaniu Twojego zdania – na poznaniu Ciebie.

  • Jeśli masz inny punkt widzenia, wyraź go w komentarzu.
  • Jeśli tekst Ci się podoba, podziel się nim ze znajomymi.
  • Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na Facebooku.

Rozgość się u mnie :))


.

 

(Przeczytano 625 razy)

Comments

  1. Karolina

    Ze mnie jeszcze licealna małolata, ale spodobał mi się tekst z pierwszej części posta, że w dobie rozwodów i przelotnych związków ktoś tak „po ludzku” pisze o małżeństwie :)

    Ja w żółtym wyglądam okropne, ale jest to niewątpliwie uroczy kolor na jesień :)

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Bardzo dziękuję za ten komentarz (początkującą blogerkę odzew czytelnika ogromnie cieszy ;)
      Tak sobie myślę, że małżeństwo jest jednym z najbardziej ludzkich odruchów. Przecież każdy skrywa marzenie o prawdziwej bliskości – choć pewnie nie każdy się do tego przyzna. Niestety, czasy, w których przyszło nam żyć, takiej bliskości nie sprzyjają. I to jest, moim zdaniem, główna przyczyna rozpadu związków. Bo bycie z drugą osobą wymaga rozmów – czasem cholernie trudnych, otwierania się na partnera, kompromisów, naginania własnego egoizmu, obdarzania zaufaniem. Nie jest łatwo. Gdybym chciała się jednak pokusić o jakąś radę, powiedziałabym, że oprócz miłości i erotycznej fascynacji potrzebna jest przyjaźń. To na niej opiera się związek. Motyle w brzuchu wcześniej czy później odlecą…

      A żółty? Może po prostu jeszcze nie trafiłaś na swój odcień. Poprzymierzaj ;))

      Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Dziękuję :)))
      W blogowych planach bliższych i dalszych sporo zestawień kolorystycznych – paleta barw stwarza tyle możliwości ;)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *