Wizyta u wizażystki, czyli oko na wielkie wyjście

Są okazje, których nie można zbyć codziennym makijażem. Z pewnością każdy tak potraktuje wesele − zwłaszcza własne − i studniówkę. Wizyta u wizażystki jest obowiązkowym punktem w kalendarzu panny młodej. W końcu ślub bierze się raz w życiu (przynajmniej takie są plany…), a studniówka, cóż, studniówka też jest tylko raz w życiu i odstawić się trzeba ;‑)

Myślę, że to nie wyczerpuje tematu. Okazji, by zabłysnąć, jest więcej. Na przykład sylwester. Co z tego, że ani on pierwszy, ani ostatni? Że cyklicznie się powtarza, co trąci mało podniecającą rutyną − bo jak długo można się podniecać nieprzespaniem nocy? Najwyżej do urodzenia pierwszego dziecka…

Co z tego, że spędzimy tę noc z własnym chłopem, który już dawno zdobyty, a może i zaobrączkowany? Warto przynajmniej raz w roku poczuć się królową balu. Nawet jeśli ten bal sprowadza się do wygibasów w salonie znajomych.

 

Wizyta u wizażystki - paleta cieni do powiek

 

Dziś ponownie zapraszam do Le Chic. Tym razem jednak będzie to wizyta u wizażystki. Po eleganckiej fryzurze ( Odświętne upięcie z warkoczem) przyszedł czas na wieczorowy makijaż. Oddałam się w ręce profesjonalistki nie bez obaw. Jesteśmy przecież przyzwyczajone do własnych rozwiązań makijażowych. Poza tym mnie niełatwo umalować, bo mam oczy głęboko osadzone. Zrobienie z takich oczu dzieła sztuki wymaga i wprawy, i umiejętności. Obawy okazały się bezzasadne. Agata Łubowicz to artystka. A jej gabinet jest urządzony tak uroczo, że wpadłam w błogi zachwyt. Naprawdę dawno nie widziałam tak przytulnego, kobiecego i zmysłowego wnętrza.

 

Wizyta u wizażystki - przygotowanie do makijażu oka

Wizyta u wizażystki

Wizyta u wizażystki - makijaż ust

Wizyta u wizażystki - modelowanie twarzy

 

Wizyta u wizażystki to sposób na udaną zabawę. Dlaczego? Bo profesjonalny makijaż wytrzyma najdziksze tańce, hulanki i swawole. Na pewno nie będziecie straszyć rozmazanym tuszem. Dobra specjalistka potrafi ponadto tak wymodelować twarz, by wydobyć wszystkie atuty urody.

I te rzęsy… Są piękne, prawda? To zasługa doklejonych kępek. Uwielbiam je. Robią spektakularne oko, a nie wyglądają sztucznie. Łatwo je usunąć płynem do demakijażu. Wielka szkoda doprawdy, że ich samodzielne założenie grozi wydłubaniem oka pęsetą…

 

Wizyta u wizażystki - sztuczne rzęsy w kępkach

 

Nie zachwycił mnie jedynie specyfik do utrwalania makijażu − nadmiernie ściągnął i wysuszył moją bardzo wrażliwą skórę nie pierwszej już młodości. Posiadaczkom wymagającej cery, zwłaszcza tym „w pewnym wieku”, radzę jego wypróbowanie przed ważną imprezą. Ja w każdym razie będę go unikać. Szkoda, bo taki specyfik bardzo przedłuża żywot artystycznych działań wizażystki :-/

Ufryzowana i umalowana ruszyłam w miasto. Takie rzęsy nie mogły się przecież zmarnować!

Sesja w plenerach pojawi się na blogu w okolicach sylwestra. Będzie na co popatrzeć, bo D. jak zwykle stanął na wysokości zadania. Zajrzyjcie koniecznie! A za tydzień może jakaś ryba? Wigilijnie…

 

Wizyta u wizażystki - odświętny makijaż

 

 

.Polub moją stronę na Facebooku, aby być na bieżąco:

 

Wizyta u wizażystki - makijaż na sylwestra

Wizyta u wizażystki - salon Le Chic

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

(Przeczytano 698 razy)

Comments

  1. Ania

    Efekt rzeczywiście niezwykły, całość – koronki, misterna fryzurka i te RZĘSY – jakby z żurnala albo z planu filmowego :) Żal pewnie było zmyć, rozpuścić i zdjąć…

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Dziękuję :)
      Najbardziej szkoda mi było tych rzęs cudownych. Chciałabym takie na zawsze…

      Reply
  2. Patrycja

    Ja na wielkie wyjścia i nie tylko maluję się moimi ulubionymi kosmetykami od Earthnicity Minerals. Są trwałe i dobrze kryją :) Mają też sporo odcieni więc każdy znajdzie coś dla siebie ;)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *