Impreza, impreza, a po imprezie? Maseczka z… marchwi ;-)

Z piątku na sobotę ostro balowałam. Nieprzespana noc, alkohol, dym z papierosów…

Dobrze, że na finiszu wykrzesałam z siebie odrobinę energii i zmyłam makijaż. Odczuwam coś na kształt dumy, że byłam taka, hm… rozsądna? Wklepałam nawet jakiś kremik! Wyczyn wszech czasów, serio, bo do domu wracałam wężykiem ;-)

W sobotę próbowałam odespać nocne szaleństwa, a moje ukochane dzieci przeszkadzały mi w tym z podziwu godnym zapałem. Późnym popołudniem spojrzałam w lustro…

Oj, zawyła syrena alarmowa!

Niestety, nie miałam pod ręką Magdy (mojej ulubionej kosmetyczki) i jej arsenału cudownych specyfików. Byłam zdana wyłącznie na siebie. Zdecydowałam się na domowe SPA i zaordynowałam zmaltretowanej twarzy maseczkę z marchewki. Podobno odżywia i odmładza… Tak w każdym razie twierdzi prasa kobieca ;-)

 

1_DAR_0944_aaaaa_1aa

 

Składniki:

  • 2 marchewki średniej wielkości,
  • łyżka miodu,
  • łyżka oliwy z oliwek,
  • pół cytryny.

 

Przygotowanie:

  1. Marchewki oskrobać i ugotować do miękkości − ja gotuję na parze, bo tak przyrządzone warzywa zachowują smak, kolor i wiele cennych witamin. Zmiksować.
  2. Do rozdrobnionych marchewek dodać miód, cytrynę i oliwę z oliwek. Wymieszać.
  3. Papkę nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, a potem leżeć plackiem przez 15−20 minut.

Chciałoby się powiedzieć, że błogich…

Niestety, maseczka stwarza pewne problemy natury technicznej. Marchewkowa papka ma bowiem wyjątkowo nieszczęśliwą konsystencję i łatwo spływa. Jej nałożenie, a potem utrzymanie na twarzy to nie lada wyzwanie. Perfekcyjna pani domu raczej nie polubi tej maseczki…

 

2_DAR_0758_aaaa_1a

3_DAR_0765_bbbb_1bbb

 

Niezwykle pomocny w tej sytuacji jest kawałek folii spożywczej z wyciętymi otworami na nos (koniecznie), oczy i ewentualnie usta. Dzięki niemu marchewka nie skapuje na okoliczne sprzęty, co samo w sobie jest niewątpliwą zaletą. Ponadto folia sprawia, że skóra lepiej chłonie wartościowe składniki.

 

4_DAR_0861_a_1b

5_DAR_0888_aaaaa_1b

 

Maska z marchewki poprawia nieco koloryt i napięcie skóry (z akcentem na nieco). Można sobie od czasu do czasu coś takiego zafundować, np. w ramach urozmaicenia, ale…

No właśnie, jestem zdecydowanie zbyt leniwa, by się z taką domową pielęgnacją zaprzyjaźnić. Ile się trzeba naskrobać, nagotować, namieszać… Zdecydowanie wolę maseczki z tubki. Na przykład marki Sisley − rozświetlającą oraz tę z ekstraktem z czarnej róży. Drogie jak cholera, ale warte swojej ceny. I nie muszę ich potem zeskrobywać z dywanu :-P

∗ ∗ ∗

Jaką maseczkę byście poleciły swoim koleżankom?

 

 

6_DAR_0892_bbbb_1bbb

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

 

(Przeczytano 304 razy)

Comments

  1. AGA

    Ostatnio przeprosiłam sie z maseczkami własnej roboty – byłam na zwolnieniu i mialam trochę czasu dla siebie…. polecam z kurkumy! Działa cuda! Gdyby nie to, że trzeba mega uważać. … robiłabym ją co drugi dzień!

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Zaciekawiłaś mnie. Skoro działa cuda, to muszę ją wypróbować! Tylko czemu trzeba uważać? I czy to cudo nie zabarwia skóry na żółto??

      Reply
  2. Anna

    Dzisiaj sobie zrobię taką, a co! Co prawda nie będę po imprezie, ale po dniu intensywnej pracy… i z czarnej róży też wypróbuję! Dzięki Małgosiu!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *