Moje postanowienia noworoczne…

Postanowienia noworoczne… Czas rozliczeń i podsumowań, grubych kresek odcinających nas od niechlubnej przeszłości, nowych otwarć. Biedzę się nad tym wpisem od dobrych kilku dni… Boksuję się ze sobą… Niełatwo mi nazwać to, co się we mnie kłębi. Wybuchowa mieszanka marzeń, nadziei i planów. I parę istotnych wniosków z minionych dwunastu miesięcy. Trochę strach ubierać to w słowa i puszczać w świat − zwłaszcza gdy wspomnę jak marnie skończyło moje postanowienie z ubiegłego roku… A jednak czuję, że taka noworoczna wiwisekcja dobrze mi zrobi. Coś we mnie ułoży, uporządkuje. Pozwoli pójść naprzód bez zbędnego balastu.

Zapraszam do bardzo osobistego wpisu… Zdradzam w nim moje postanowienia noworoczne. Najważniejsze i zarazem najbardziej intymne. Trzymajcie kciuki, by mi się udało zrealizować przynajmniej część zebranych tu mądrości…

 

Postanowienia noworoczne - co zrobić, by je spełnić

 

1. Docenić to, co mam…

Bo przecież mam bardzo dużo. Dwie ręce i dwie nogi. Wzrok, słuch, smak i węch. Szlachetne zdrowie. Sporo zdolności i pomysłów. Kreatywność. Sprawność fizyczną. Pięknie wyrzeźbiony biceps. Zdrowe zęby (jaka to oszczędność na dentyście!). Niewyczerpane pokłady kobiecości. Empatię. Umiejętność łączenia kolorów. Własny styl. Imponującą kolekcję sukienek na wszystkie okazje. Kochającego męża, na którym mogę polegać. Wspaniałe dzieci − i córkę, i syna, dzięki czemu mogę zakosztować pełni macierzyństwa. Oboje rodziców. Fajnego brata. Sprawdzonych przyjaciół. Znajomych, którzy nadają na tych samych falach i mają podobne poczucie humoru. Pracę.

Nie wszystkim jest dane aż takie bogactwo. A jednak moja szklanka jest wciąż do połowy pusta…

W tym roku zamierzam to zmienić. Docenię skarby, które mam, i będę za nie wdzięczna.

.

2. Nie wyolbrzymiać niepowodzeń…

Jedną z moich największych wad jest skłonność do czarnowidztwa. Potrafię godzinami rozpamiętywać swoje „klęski”. Poświęcam im za dużo energii, przez co urastają do niebotycznych rozmiarów. Tak wybujałe przysłaniają to, co udało mi się w życiu osiągnąć…

W tym roku nie będę demonizować niepowodzeń. Spojrzę na nie realnie, a potem pochwalę się za to, że próbowałam.

.

3. Nie oceniać…

Jestem dla siebie najsurowszym sędzią i cenzorem. Przez lupę oglądam zamieszczane na blogu zdjęcia. Poddaję autokrytyce swoje teksty. Rzadko bywam usatysfakcjonowana… Przez całe życie zmagam się z myśleniem, że jestem nie dość dobra, ładna, szczupła, zgrabna, mądra – epitety można by mnożyć w zasadzie w nieskończoność. NIE DOŚĆ. Czyli wciąż za mało. Ale najgorsze jest to, że mimo pewnej samoświadomości bywam nadmiernie krytyczna dla moich dzieci…

W tym roku nie będę oceniać, lecz doceniać − nawet najdrobniejsze osiągnięcia.

.

4. Nie porównywać się do innych…

Nie warto, bo zawsze znajdą się lepsi i gorsi ode mnie. Zamiast tracić czas na bezsensowne porównania, z których tak naprawdę nic nie wynika, będę się starała być jak najlepszą wersją siebie. I będę z tego dumna.

.

5. Skupić się na pozytywach…

Medal ma awers i rewers, ludzie zalety i wady, a życie blaski i cienie. W tym roku będę się koncentrować wyłącznie na zaletach i blaskach. Podążam w jasną stronę mocy. Uzbrojona w atuty (patrz: punkt nr 1).

.

6. Znać swoją wartość…

Chciałabym być idealna. Nie jestem. Nikt nie jest. Ale mnie ten nieidealizm uwiera…

Chciałabym, żeby wszyscy mnie lubili. Niemożliwe. Niby to wiem, ale jednak trochę dokucza świadomość, że są na tym świecie ludzie, którzy myślą, że nie jestem fajna…

Pora spojrzeć prawdzie w oczy: żadna dobra wróżka z tego kopciuszka nie zrobi królewny. Muszę się ze swoimi demonami rozprawić sama. Wszystkich nie zadowolę, choćbym pękła. Więc odpuszczam. Zaczynam pracować nad tym, by zadowolić samą siebie. By się sobą absolutnie zachwycić. I trwać w tym zachwycie niewzruszenie − bez względu na okoliczności.

.

7. Uzbroić się w cierpliwość…

No właśnie. Z cierpliwością u mnie krucho. Chcę natychmiast. Frustruje mnie najmniejsza zwłoka. Nie umiem czekać… Dlatego w tym roku daję sobie w prezencie czas. Na realizację planów. Na odpoczynek. Na celebrowanie drobnych przyjemności. Na dobrą zmianę.

.

8. Przestać się bać…

Tego, że nie podołam. Że nie dam rady. Że się nie sprawdzę albo nie spodobam. Tego, co powiedzą na mój temat inni… W tym roku daję sobie pełne prawo do popełniania błędów. Bo nie mylą się tylko ci, którzy nic nie robią.

.    

9. Pozwolić sobie na sukces…

Myślę, że zbyt często ograniczamy samych siebie. Nie dostrzegamy tkwiącego w nas potencjału. Omotani błędnymi przekonaniami na swój temat, oddajemy sukces walkowerem. Ba, czasem nie stać nas nawet na to, by sobie uczciwie powiedzieć, do jakiego celu chcielibyśmy zmierzać…

Koniec z takim postępowaniem. Basta. W tym roku pozwalam sobie na sukcesy. Pozwalam sobie na to, by być bezgranicznie szczęśliwą. A do tego jeszcze zabójczo piękną i obrzydliwie bogatą. I kto mi zabroni?

Bo może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł… ale najważniejsze, żeby nie przeszkadzać im wyrosnąć (Coco Chanel). Ja już nie będę przeszkadzać.

I Wam życzę tego samego!

 

∗ ∗ ∗

Postanowienia noworoczne niezwykle trudno spełnić. Przeważnie nie starcza sił lub cierpliwości. Albo latami wypracowywane nawyki okazują się silniejsze niż szczere chęci. Bardzo bym chciała, żeby tym razem było inaczej. Bo to postanowienia noworoczne szczególnej troski…

 

 

Postanowienia noworoczne

Moje postanowienia noworoczne

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

 

(Przeczytano 501 razy)

Comments

  1. Ania

    Trzymam kciuki, żeby udało Ci się zrealizować te wspaniałe postanowienia noworoczne. Sobie też tego życzę i każdemu czytelnikowi… i żebyśmy pozwolili naszym skrzydłom wyrosnąć, jeśli wciąż nam ich brak.

    Reply
  2. Aga

    Szalenie ambitnie:) Trzymam kciuki:) Ja chyba jedyne o co chciałabym walczyć sama ze sobą to o czas…. Czas dla siebie samej i dla moich najbliższych….. O to, by przestać gonić i zacząć żyć. Bo to, czy wypełnię 10 punktów z listy To Do, czy tylko 2….? Jakie to ma znaczenie, skoro ta sama lista tylko złośliwie się wydłuża! Chcę mieć czas na odpoczynek, na spanie tyle, ile potrzebuję, siły na granie w gry planszowe z dziećmi i robienie z nimi pierników na choinkę:) W tym roku nie zrobiliśmy – bo kiedy?? No i chcę mieć czas na czytanie książek! Ja czytam tylko dla dzieci! No super, ale dla siebie samej? Tak leniwie rozwalić się na sofie z książką? A ja uwielbiam czytać! Tylko kiedy?????

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Poszłam na całość ;-) Końcówka roku mocno mi dopiekła i wyobraziłam sobie taki ideał, do którego chciałabym dążyć. Bo ja jednak wytracam mnóstwo energii na roztrząsanie sytuacji, na które nie mam wpływu.
      A czas… Tak, bardzo chciałabym mieć go więcej. Za dużo pracujemy, za często musimy w tym naszym XXI wieku. Życzę Tobie i sobie mądrych wyborów, żebyśmy umiały rezygnować z tego, co mniej ważne. Pozdrawiam noworocznie.

      Reply
  3. Iwona

    Zaczynałam czytać i wiedziałam co ja chce dodać do mojej listy i… okazało się ze lepiej bym tego nie zebrała w całość… to ja. Ja i moje wyimaginowane problemy… ja i moje leki, frustracje, perfekcjonizm i ciągłe niedocenianie sukcesów… wyolbrzymianie nawet małych porazek… Też chce odpuścić bo czuję że jadę na rezerwie. Trzymam więc kciuki za Ciebie Małgosiu i za siebie żeby z upływem roku entuzjazm się nie ulotnil ☺.

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Perfekcjonizm… To on wszystkiemu winien. Bo przecież zawsze można lepiej, więcej, szybciej. Poprzeczkę ustawiamy tak wysoko, że doskoczenie jest praktycznie niemożliwe… Mój mąż parę lat temu powiesił mi nad biurkiem kartkę „Nie wszystko musi być perfekcyjne” – wisi do dzisiaj…
      Dziękuję za trzymanie kciuków. Przyda się bardzo, bo realizacja bujnych planów 2016 wcale nie będzie łatwa. Ja też je mocno trzymam – i za Ciebie, i za siebie. Kiedyś przecież musi się udać! Dlaczego więc nie w tym roku? Serdeczności :-)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *