Trzy oblicza szarości

Znowu marzy mi się wiosna…

Obiecałam sobie wprawdzie, że nie będę wyczekiwać słońca, ciepła, zieleni, zapachu bzów, widnych wieczorów, bogactwa warzyw i owoców z ukochanymi szparagami na szczycie listy nowalijek… I staram się, naprawdę, ale… chyba za bardzo nie lubię zimy, zwłaszcza tak rozmemłanej jak tegoroczna. Zbyt często pada. Zbyt krótko widuję słońce. Zbyt wcześnie robi się ciemno. Zbyt długo muszę nosić czapki elektryzujące włosy i deformujące fryzurę. I wciąż te same okrycia wierzchnie − bo przecież nie mogę sobie kupić kurtek we wszystkich kolorach tęczy…

Dzisiejszy wpis jest efektem mej tęsknoty za wiosną. Za szafą pełną zwiewnych szmatek, tak różnych od jesienno-zimowych sukienek i swetrów. I nawet zbliżająca się perspektywa kolejnego wybebeszania garderoby mi niestraszna. Jestem gotowa na powitanie tej lepszej połowy roku − z całym dobrodziejstwem jej inwentarza.

I nie mówcie mi, że to dopiero połowa lutego. Ja już żyję marcem ;‑)

 

DSC_1535b (2)

 

By nieco złagodzić ewentualny szok pozimowy − grożący przy nazbyt kolorowej stylizacji − biorę na warsztat szarość. Ten kolor nieodmiennie mnie intryguje. Ma mnóstwo odcieni, które można ze sobą zestawiać, tworząc monochromatyczną, spójną całość. A ja uwielbiam do takiej szarości dodawać jeden mocny akcent kolorystyczny, np. kontrastujący pasek, zabójcze szpilki w żywym kolorze, wyrazistą biżuterię czy torebkę. Nie może być nudno ani przesadnie grzecznie ;‑)

Uniwersalna szarość pasuje do wielu okazji. W zależności od kroju ubrań i charakteru dodatków może być bardzo elegancka lub nieco frywolna. Zawsze jednak szlachetna.

 

Szarość codzienna

DSC_1525aaa (2)

 

Co powiecie na ciemnoszarą skórzaną spódnicę w towarzystwie jasnej jedwabnej bluzki? Ja bardzo lubię to połączenie barw. Jest niezobowiązująco i czysto. Do tego popielata torebka i bransoletka w odcieniu słonecznej żółci. Do pracy szare botki lub czółenka, a po godzinach ekstrawaganckie żółte szpilki…

 

Szarość wizytowa

DSC_1761abb (2a)

DSC_1612

 

Mała szara zamiast małej czarnej? Nie odmówię ;‑)

Taliowana sukienka i żółty pasek o ciekawym kwiatowym kształcie robią wrażenie, zwłaszcza w blasku kryształowej biżuterii. Do takiej stylizacji najlepiej pasują buty w odcieniu sukienki − wtedy pasek gra zasłużone pierwsze skrzypce, a nam nie grozi mało elegancka kolorystyczna kakofonia.

 

Szarość frywolna

DSC_9abb (2)

 

Ta stylizacja jest mi chyba najbliższa. Miękkie dzianiny, odrobina zmysłowej koronki, niebanalna spódnica, nagie ramię… Tak się czuję najbardziej sobą. Wolna. Niespętana konwenansami i sztywnym dress code’em. Szkoda, że nie zawsze tak można.

 

Do spokojnej szarości pasuje wiele barw. Doskonale z nią współgrają wyraziste żółcienie, ostre róże, turkusy, błękity, a także kobalt i głęboka czerń. Czerwień jest trochę zbyt oczywista, ale i z nią jest szarości do twarzy. Zachęcam do poszukiwania swoich ulubionych kolorystycznych połączeń. Bo każdą szarość można nieco ubarwić :‑)

 

∗ ∗ ∗

Która z moich stylizacji najbardziej przypadła Wam do gustu?

 

 

DSC_8bbb (2)

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 

(Przeczytano 352 razy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *