Kulisy blogowania − podsumowanie pierwszego roku

Spójrzmy prawdzie głęboko w oczy − jestem niedzielną blogerką. Wstyd straszliwy! Zdaniem Kominka (niewtajemniczonym wyjaśniam, że to guru polskiej blogosfery) rasowy bloger publikuje nowe teksty trzy razy w tygodniu co najmniej. A mnie nieszczęsnej z trudem wychodzi jeden wpis tygodniowo. W dodatku szanse na poprawę tej mizernej statystyki są raczej niewielkie…

Czas jakoś nie chce być z gumy, mimo że z uporem odmawiam przyjęcia do wiadomości tego oczywistego prawa natury. Trzymam za ogon kilka dorodnych srok: pracuję na pełen etat, matkuję (teraz już mniej intensywnie, bo dzieci urosły, ale za to z wątpliwymi atrakcjami wieku dojrzewania…), gotuję (całe szczęście nie codziennie), dopieszczam męża (odrobinę, na tyle tylko, by mnie w tym nie wyręczyła jakaś inna pani…), ćwiczę (trzy razy w tygodniu po 2−3 godziny, bo to mi dobrze robi na głowę), chodzę do kosmetyczki (cóż, próżna ze mnie baba i rozpaczliwie nie chcę się zestarzeć :‑P), bloguję… Staram się w tym szaleństwie nie zaniedbywać rodziców i przyjaciół. I jeszcze znaleźć chwilę na jakże słodkie nieróbstwo. I spać przynajmniej 7 godzin…

Nie będę rasowa. Trudno. Będę niedzielna. Weekendowa. Z doskoku. Ale będę. Na swoim kawałku wirtualnej przestrzeni. Bo blogowanie sprawia mi przyjemność. Złapałam bakcyla :‑)

 

DAR_1709bb_1

 

Lubię tworzyć wpisy − wymyślać temat i strukturę, a potem wiązać ze sobą poszczególne elementy tej blogowej układanki. Uwielbiam pisać. Bawię się słowami, ubieram w nie myśli jak w koronkowe sukienki; cyzeluję, wygładzam. Kocham kadrować i obrabiać zdjęcia. Blog łączy w spójną całość chyba wszystkie moje pasje. Ale nie zawsze jest łatwo i bezboleśnie…

Czasem „sroki”, które tak zapamiętale ściskam w garści, strasznie się szamoczą i mam wrażenie, że za moment zdechną − wszystkie naraz. Bywa, że czuję się wyeksploatowana i wypalona, a do pieca nie ma już czego dokładać… Że dwoję się i troję, multiplikuję niemal i… dupa, nikt nie jest zadowolony. Ani mąż, ani trener, ani pracodawca. Ani Ty, drogi czytelniku… Ale czasem zdobywam 26 miejsce wśród 335 blogów startujących w konkursie na Blog Roku 2015 albo wpis, w który włożyłam serce i ogrom energii, odwdzięcza się sporą liczbą lajków czy komentarzy. I znowu czuję wiatr w żaglach.

 

DAR_1778_1

 

Mam za sobą rok blogowej działalności. Tylko tyle i aż tyle. 12 miesięcy i 59 opublikowanych wpisów. Ogrom doświadczeń, mnóstwo emocji. Próby i błędy. Bardzo dużo się nauczyłam przez ten czas. Jesteście ciekawi, który wpis był czytany najczęściej, który najbardziej polubiliście i jaka tematyka miała wzięcie? Zapraszam na jubileuszowe podsumowania.

 

Najchętniej czytane

  1. Z wizytą u trychologa − o pielęgnacji włosów i skóry głowy (530 wejść)
  2. Żona Karola − o układach damsko-męskich z obrączką w tle (524 wejścia i największa liczba komentarzy)
  3. Oko na wielkie wyjście, czyli z wizytą u wizażystki − sylwestrowy makijaż (357 wejść)

 

Najbardziej lubiane

  1. Z wizytą u trychologa − niekwestionowany zwycięzca (102 polubienia)
  2. Jad węża i komórki macierzyste − alternatywa dla botoksu? − o nowatorskim zabiegu anti-aging (64 polubienia i najwięcej udostępnień)
  3. Nie bójmy się ciężarów − o treningu wytrzymałościowo-siłowym z wykorzystaniem sztangi (61 polubień)

 

Najwięksi przegrani

  1. Wakacyjne klimaty − stylizacja (279 wejść, 2 polubienia)
  2. Włosy jak marzenie − bla bla o włosach, bez konkluzji (117 wejść, 3 polubienia)
  3. Romans z kaszą jaglaną − jaglanka z owocami, ładne zdjęcia; widocznie nie lubicie kaszy (195 wejść, 4 polubienia)

 

Tematyczne hity 

Najchętniej były czytane teksty z kategorii SOS dla urody (co nie zawsze się przekładało na liczbę polubień) oraz Forma FIT (tu lajki dawaliście najszczodrzejszą ręką). Najmniej chętnie − kulinaria. Może nie lubicie gotować, co potwierdza zwycięzca w kategorii Zdrowie na talerzu: wpis Kotlety leniwe nomen omen (27 polubień). Moje stylizacje uplasowały się gdzieś pośrodku wpisem Żółć i fiolet − ekstrawagancki szyk (34 polubienia). Migawki z urlopu są mało reprezentatywne ze względu na mniejszą liczbę tekstów, ale mamy tu mocnego lidera: A w Łopience trawa aż po pas… − wpis o klimatycznej dolinie w samym sercu Bieszczad (59 polubień). A ja najbardziej cenię Moje postanowienia noworoczne… 

 

Zdjęcie

DAR_1772b_1a

 

Życzę sobie w kolejnym roku niewyczerpanej weny twórczej i wielu życzliwych czytelników. Wam − interesujących, zapadających w pamięć tekstów w oprawie pięknych, artystycznych fotografii. Mam nadzieję, że będziecie tu bywać coraz częściej i coraz chętniej. I że będziecie wizytami u mnie coraz bardziej usatysfakcjonowani :‑)

Do miłego!

 

DAR_1751b_1

DAR_1379b_1

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

.


Bardzo się napracowałam tworząc ten wpis. Teraz kolej na Ciebie, drogi Czytelniku. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli skomentujesz moje słowa albo dopowiesz coś od siebie. Zależy mi na poznaniu Twojego zdania – na poznaniu Ciebie.

  • Jeśli masz inny punkt widzenia, wyraź go w komentarzu.
  • Jeśli tekst Ci się podoba, podziel się nim ze znajomymi.
  • Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na Facebooku.

Rozgość się u mnie :))


.

 

(Przeczytano 243 razy)

Comments

  1. Anna

    Małgosiu, gratuluję i podziwiam, ze znajdujesz na to czas. Trzymam kciuki za kolejny rok i czekam na nowe wpisy. :-)

    Reply
  2. Jotka89

    Super post i świetne zdjęcia. :-) Gratuluję wyniku. :-) Ja dopiero zaczęłam od końca stycznia. :-) Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.

    Reply
    1. Małgorzata Magenta-Siemiaszko Post author

      Dziękuję :-) Ja z kolei życzę Ci wytrwałości, natchnienia i coraz większego grona czytelników.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *