Słowacki Raj − sposób na udane wakacje

Myślę już o wakacjach. Zieleń dojrzewających listków, śpiew ptaków i inne cuda rozkwitającej wiosny wyzwoliły we mnie tęsknotę za wolnością. Poza tym zmęczyłam się nieco ściskaniem w garści wszystkich swoich srok (→ Kulisy blogowania − podsumowanie pierwszego roku) i chciałabym choć przez chwilę nie musieć. Zatrzymać się w pędzie. Dostrzec piękno krajobrazu. Poczuć promień słońca na policzkach i wiatr tańczący we włosach. Chłonąć zapachy. Być tu i teraz. Poza czasem… A lato w tym roku zapowiada się tak bajecznie… Rozmarzyłam się. I dlatego wszystkich chętnych zapraszam na namiastkę letniej przygody: wirtualną wyprawę do Słowackiego Raju. 

 

Słowacki Raj - łąka

 

Słowacki Raj (Slovenský raj) to jeden z najbardziej urokliwych parków narodowych w Europie. Słynie z wąskich wąwozów i kanionów, jaskiń, przepaści i wodospadów oraz gęstych lasów sosnowych, które to atrakcje terenu pokonuje się za pomocą metalowych lub drewnianych kładek, mostków, łańcuchów i drabin osiągających wysokość nawet kilkunastu metrów. Pięknie i strasznie zarazem. Sielsko i ekscytująco. Byliśmy tam w sierpniu zeszłego roku − sześcioro dorosłych i gromada dzieci w wieku od 6 do 11 lat. Wszyscy przeżyli, o dziwo ;)

 

Słowacki Raj - przełom Hornadu

Słowacki Raj - drewniana kładka w lesie

Słowacki Raj - pejzaż z drewnianą kładką

Słowacki Raj

 

Szlaki

Przez zbocza i wąwozy Słowackiego Raju prowadzą znakowane szlaki turystyczne. Po wielu z nich można się poruszać tylko w jednym kierunku − pod górę. To, że nie trzeba nikogo mijać na wąskich kładkach, zwiększa bezpieczeństwo i komfort wędrówki, a także daje wrażenie intymności. Tylko chwilami koło naszej grupy byli inni ludzie i to wyłącznie na tych najbardziej obleganych trasach. Można było się wsłuchać w odgłosy lasu i własne myśli.

Słowacki Raj mnie zachwycił. Znalazłam w nim wszystko, co lubię na turystycznym szlaku: oazę zieleni, wyciszenie i dreszczyk emocji. Ani przez chwilę nie było nudno. Nie było też za bardzo ekstremalnie, choć momentami czułam respekt. Największy na przykutych do skały ażurowych półkach, przez które prześwitywała rzeka… Na szczęście łańcuch był solidny, a półki stabilne. Najbardziej niebezpieczne okazały się niskie drewniane kładki − na pozór banalne. Były tak wyślizgane, że utrzymanie na nich równowagi graniczyło z cudem, a żadnych barierek nie przewidziano. Były też, niestety, zdezelowane i krzyczały gromkim głosem o remont. Obawiam się, że jeszcze trochę pokrzyczą…

Ze względu na specyficzne warunki panujące na większości szlaków odradzam Słowacki Raj osobom cierpiącym na lęk wysokości. Dla nich ażurowa półka wisząca nad rzeką albo drabina pnąca się tuż przy wodospadzie byłyby zapewne nie do przejścia. Ale dzieci radziły sobie nadspodziewanie dobrze i tylko czasami trzeba było je prowadzić za rękę.

 

Słowacki Raj - drewniane kładki

Słowacki Raj - dzieci na szlaku

Słowacki Raj - widok szlaku z góry

 

Noclegi

Do Słowacji pojechaliśmy w ciemno. Było to trochę nierozważne, bo grupa duża i szczyt sezonu, ale nie chcieliśmy kupować kota w worku (większość pensjonatów tak pięknie wygląda na fotografiach…), a internety mówiły, że w Hrabušicach zatrzęsienie pokoi do wynajęcia. Aż tak różowo nie było, więc to opcja dla osób o mocnych nerwach. My mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu i po pewnych perturbacjach wynajęliśmy cudny domek z widokiem na Tatry − dwupoziomowy i lśniący nowością, co po pobycie w bieszczadzkiej Łopience (→ A w Łopience trawa aż po pas…) wydało nam się szczytem luksusu. W dodatku usytuowany blisko głównych szlaków Słowackiego Raju, w bardzo korzystnej cenie i z bonusami w postaci życzliwej właścicielki, przestronnego pola oraz dwójki przesympatycznych kociąt. Pole stało się swoistym placem zabaw dla rozlicznej dzieciarni, a koty… koty mruczały ;‑)

 

Słowacki Raj - Hrabuszice

Słowacki Raj - dzieci na polu

Słowacki Raj - dzieci bawiące się na polu

Słowacki Raj - koty

 

Atrakcje

Jedną z największych atrakcji Słowackiego Raju jest Dobszyńska Jaskinia Lodowa, figurująca na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Byliśmy. Jest piękna, ale… strasznie w niej zimno. W oblodzonej części Wielkiej Sali temperatura powietrza wynosi zaledwie od -3,8 do +0,5 °C, co latem grozi mało przyjemnym szokiem termicznym. Ja w każdym razie zmarzłam. Reszta wycieczki wyglądała na wielce usatysfakcjonowaną, więc generalnie warto zobaczyć.    

Na uwagę zasługuje polana Kláštorisko z ruinami klasztoru kamedułów z końca XIII wieku. Znajduje się tam schronisko turystyczne, które z kolei na uwagę nie zasługuje wcale, a zwłaszcza mieszczące się w nim toalety − zdecydowanie pamiętające czasy króla Ćwieczka… 

Niezwykłą atrakcję stanowi trasa biegnąca przełomem Hornadu. To ciąg ażurowych metalowych półek przytwierdzonych do litej skały kilka metrów ponad nurtem rzeki. Szliśmy kawałek tym szlakiem. Robi piorunujące wrażenie.

Warto odwiedzić malownicze miasteczko Levoča − skarbnicę cennych zabytków architektury. Zachwyca zwłaszcza dobrze zachowane stare miasto z murami obronnymi z przełomu XIII i XIV wieku.

 

Słowacki Raj - Lewocza  

Dojazd

Wyjazd na Słowację pożeniliśmy z pobytem w Bieszczadach, dzięki czemu zaoszczędziliśmy trochę czasu. Byliśmy w okolicach Cisnej, a stamtąd do Hrabušic jest zaledwie 200 km (z Warszawy, gdzie mieszkamy − 400 z okładem). Granicę przekroczyliśmy w Barwinku i odbyło się to niemal niezauważalnie. Niemal, bo jednak wyraźnie rzucała się w oczy bieda przygranicznych rejonów. Strasznie smętne te słowackie miasteczka…

Podróż trwała dłużej niż by to wynikało z liczby kilometrów z powodu prac drogowych. Remont na remoncie, więc może Słowacja wcale nie taka biedna, jak to na pozór wygląda? 

 

Wyżywienie

Ha, czas na sporą łyżkę dziegciu… W Raju zdecydowanie kuleje gastronomia. Przez tydzień nie natknęłam się na żaden lokal, który by czule połechtał moje podniebienie. Owszem, jestem wybredna jak cholera i zadowolić mnie trudno, ale nigdzie indziej nie cierpiałam aż takich mąk kulinarnych jak w Słowackim Raju. O jakości serwowanej mi kawy łaskawie nie wspomnę… Ale czemu tu się dziwić, przecież oni mają denne menu :‑P

 

Słowacki Raj - denne menu

zdjęcia: Dariusz Siemiaszko, kadrowanie i obróbka: Małgorzata Magenta-Siemiaszko

 


Bardzo się napracowałam tworząc ten wpis. Teraz kolej na Ciebie, drogi Czytelniku. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli skomentujesz moje słowa albo dopowiesz coś od siebie. Zależy mi na poznaniu Twojego zdania – na poznaniu Ciebie.

  • Jeśli masz inny punkt widzenia, wyraź go w komentarzu.
  • Jeśli tekst Ci się podoba, podziel się nim ze znajomymi.
  • Jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na Facebooku.

Rozgość się u mnie :))


.

 

(Przeczytano 306 razy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *